wywiady z trzynastakami
Wywiad z Kasią Ociepą

Kasię Ociepę chyba każdy zna. I choć teraz ma troszkę mniej czasu, to dla nas zawsze go znajdzie, o czym znaczy chociażby tak szybka odpowiedź na zadane pytania. Zapraszam do przeczytania wywiadu z uśmiechniętą dziką Kasią znaną również jako Ociepka.

Kasia P: Jak to się stało, że zostałaś harcerką?

Kasia O: Wszystko się zaczęło, kiedy miałam 13 lat… Magiczna liczba i to nie mogło się stać w lepszym momencie. Tak na marginesie dodam, że z tą 13 wiąże się moje całe życie (albo ja doszukuje się niebanalnych z nią związków) otóż mieszkam w mojej willi przy Księżycowej 13, w numerze telefonu mam 13, wstąpiłam do 13 Bursztynowej Drużyny Harcerek (jeszcze wtedy drużyna była żeńska) kiedy miałam 13 lat… a dzisiaj jechałam tramwajem 13 :)
Wszystko to za sprawą Magdy Danielskiej, która mnie zaprowadziła na zbiórkę. A z tej zbiórki doskonale pamiętam dh drużynową Magdalenę Geniusz w żółtej koszulce RMF FM!
Wciągnęłam się strasznie! I opowiem anegdotkę, którą część osób powinna kojarzyć. Otóż w tej całej fascynacji postanowiłam jak najszybciej kupić sobie mundurek! Pojechałam więc do Częstochowy i zmierzyłam odpowiedni rozmiar. Ale dziwna pani za ladą, patrząc na mnie wymownym wzrokiem znad musztardowych okularów, zapytała: „No ale jaki chcesz sznur?!” Ja otworzyłam jedynie usta ze zdziwienia („Jaki kurde sznur???”), poczym pani przewróciła oczami i powiedziała pod nosem „…przecież nie granatowy od razu…” i wlepiła mi szary. Ale to nie koniec! Zapytała jeszcze o kolor chusty. Przerażona, nie wiedziałam przecież, bąknęłam, że drużyna się nazywa Bursztynowa 13… i wyobraźcie sobie, że taki kolor był! Szkoda tylko że nasze barwy były czarne z bursztynową lamówką! Pięknie odstrojona stawiłam się na zbiórce. Przez dłuższy czas byłam rozpoznawana w Czarnej jako ta Kasia od mundurka!

KP: Który z etapów w twoim harcerskim życiu wspominasz najlepiej? Który wniósł najwięcej do twojego życia? Bycie szeregową, zastępową, drużynową zuchów, czy może działalność w kręgu instruktorskim?

KO: Każdy z tych etapów był dla mnie czymś innym, i nie mogę powiedzieć, że któryś był najlepszy. W mojej pracy harcerskiej ciągle się coś działo i zarówno działalność zwykłej szeregowej jak i odpowiedzialność drużynowej zuchowej czegoś mnie nauczyła. Szeregowa – pierwszy smak harcerstwa, pierwszy obóz w Bieszczadach, bitwa błotna ze Steryną na czele… Potem zastępowa Syren – 100 pomysłów na ciekawą zbiórkę, niesamowity kontakt z moimi druhenkami, pierwsza odpowiedzialność za kogoś… potem znowu szeregowa – ale na krótko, już w Czarnej, bo wraz z Kasią Mickiewicz dostałyśmy misję zaopiekowania się gromadką zuchów („oczywiście tylko na początek – potem kogoś znajdziemy”) i co? Zakochałam się! Jakie to jest niesamowite uczucie, kiedy patrzysz jak twoje dzieci, które pochłania ciekawość tego co dla nich przygotowałam! Mówią, że szkoda, że zbiórka dopiero za tydzień… Nasz pierwszy OPAL, zaangażowani rodzice, kochane zuchy – tak Wam świetnie poszło! Byłam niesamowicie dumna, w trakcie występu niedowierzałam a uśmiech nie chciał zejść mi z twarzy! I ta łezka w oku – łezka radości, łezka spełnienia… Potem jeszcze bardzo ciekawe zajęcie finansisty szczepu! A teraz dziK.I. – oaza spokoju.

KP: Jak to jest być dziką? :) I jak oceniasz działanie Kręgu na przestrzeni tych kilku lat?

KO: Sam fakt utworzenia kręgu był dla mnie czymś szczególnym, a mianowicie nadzieją na to, że będę mogła dalej działać, coś robić. Tak bardzo bałam się tego, że mając pracę, nowe życie, harcerstwo odejdzie w zapomnienie… Cieszę się, że jest krąg, że mobilizuje chociażby do wspólnych spotkań i obrad. Żałuję, że przez ostatni owocny dla naszego kręgu rok niestety nie byłam czynnym uczestnikiem i ominęło mnie wiele imprez, ale o owocach tej pracy świadczy nagroda Rosi.

KP: Który wyjazd w gronie Trzynastaków wspominasz najmilej i dlaczego?

KO: Bieszczady za fantastyczny klimat, który się tworzył pomimo deszczowej pogody, słynne „ukamilanie”, Hans z gitarą (chociaż nie było Cię na całym obozie to naprawdę zapadłeś mi w pamięci wraz z piosenką „Znaczek”), bitwa błotna, metoda Kamy na przemakające buty (podpaski ze skrzydełkami)… ale inne też były świetne!

KP: Czy wykorzystujesz do tej pory zdobyte w harcerstwie umiejętności? Jeśli tak to jakie?

KO: A to ciekawe pytanie! Hmm… rozpalanie ogniska za pomocą jednej zapałki? Nieeee :-)
Wiele z umiejętności organizacji imprez wykorzystałam na studiach, robiłam projekty festynów, biwaków, gier terenowych. Pierwsza pomoc – na szkoleniu z pracy. Zabawa w „Słoneczko” na obozie sportowym ;P węzły na kursie żeglarskim, gra na gitarze na szkolnych występach, studenckich ogniskach… Harcerstwo to od prawie 10 lat całe moje życie, nie wyobrażam sobie jak ono by wyglądało bez harcerstwa! „Harcerzem raz- harcerzem całe życie!”.

KP: Jakie masz plany na swoją instruktorską przyszłość?

KO: Chciałabym działać na tyle na ile mi na to pozwoli praca. Jestem otwarta na wszelkie pomysły. Może jakiś obóz Trzynastaków w Maroku zorganizuję? ;) hihihi

 
Wywiad z Tomkiem Bartnikiem


Po dość długim czasie oczekiwania zapraszamy do przeczytania kolejnego wywiadu - tym razem z Tomkiem Bartnikiem, znanym powszechnie jako Gilu lub Bevcio. Niech ta sroga mina ze zdjęcia Was nie przestraszy :)


Kasia: Jak to się stało że zostałeś harcerzem? I jak wyglądały twoje początki w Czarnej 13?
Gilu: Jak to się stało, że zostałem harcerzem...pod koniec lat 80-tych,prawie każdy z moich znajomych był harcerzem, ja też chciałem, moje początki były w przyszkolnej drużynie, ale to nie to...potem trochę w "Hubalach"- to też nie to... Na początku '91 roku trafiłem do Czarnej 13 do nowozakładanego zastępu "Kruki" i to były moje najwspanialsze lata w ZHP...
Od pierwszej zbiórki wiedziałem, że chcę być Trzynastakiem i strasznie się cieszę że nim zostałem.
Te kilka wspaniałych lat w CT ukształtowało pozytywnie moją osobowość, mój charakter, pomogło mi w życiu codziennym i myślę, że pomaga do dziś....

K: Byłeś zastępowym Kruków. Opowiedz nam coś o Twoim zastępie.
Gilu: Tak jak pisałem wcześniej po wstąpieniu do CT, trafiłem do Kruków, po krótkim czasie pełniłem funkcję zastępowego, a 27.01.1993r zostałem pierwszym zastępowym Kruków.
Z zastępem mam mnóstwo miłych wspomnień, był to nowy zastęp i strasznie chciałem byśmy byli zaakceptowani i szanowani w drużynie - moim zdaniem osiągnęliśmy to :) Teraz po około 16-tu latach, strasznie jest mi miło, gdy widzę że Kruki istnieją i stanowią zgraną i mocną paczkę:) Pozdrowienia dla Kruków:-)

K: A może opowiesz nam jakąś historię związaną z Kigenem? Podobno miał on różne szalone pomysły ;)
Gilu: Kigen był taką naszą pocieszną maskotką, bawił cała drużynę - czasem w duecie z Jack'iem(Paszczakiem)...
Co do jakieś historii-było ich mnóstwo, lecz trudno coś opowiedzieć, sama jego postać - sposób zachowywania śmieszyła nas wszystkich...

K: Skąd wzięło się Twoje przezwisko?
G: Nie wiem:)

K: Jaki moment z Twojego harcerskiego życia utkwił ci najbardziej w pamięci i dlaczego?
G: Ogólnie całe lata spędzone w CT utkwiły w mojej pamięci, zbiórki, biwaki, obozy...a co najbardziej ,na pewno obóz na Jurze'92 (niesamowite przeżycia), strasznie mi też utkwił Zlot Chorągwi Łódzkiej '92 (wielki sukces całego naszego hufca).
Naprawdę każda chwila w CT w większym lub mniejszym stopniu utkwiła w mej pamięci...a dlaczego - nie muszę chyba odpowiadać, każdy z Was to wie:) ...to były wspaniałe czasy, szkoda, że już nie wrócą:(

K: Zaangażowałeś się organizację ostatniego Zlotu Hufca Radomsko. Jak oceniasz dzisiejsze harcerstwo? Czy przypomina to które pamiętasz ze zbiórek i wyjazdów?
G: Nie chcę być tutaj stronniczy i ocenie nie całe środowisko harcerskie lecz mą rodzimą CZARNĄ 13. Przez cały pobyt na zlocie obserwowałem naszą drużynę, po pierwszych minutach, gdy zobaczyłem stylizacje chłopaków i dziewczyn, stylizowany podobóz na Grzybku -wiedziałem, że to CZARNA 13 - wszystko na najwyższym poziomie:)
Chciałem też powiedzieć, że atmosfera, relacje pomiędzy Trzynastkami – super - duży plus dla Was :) Oczywiście wszystko to zaowocowało na apelu kończącym zlot - gratulacje)
Pytasz mnie czy to harcerstwo przypomina to, które pamiętam, ze zbiórek i wyjazdów: odpowiem: zmieniło się pokolenie, więc i trochę harcerstwo, ale tylko troszeczkę:)

K: Wspólnie z Łomiarzem i Michałem Kępką wziąłeś udział w rajdzie Harpagon. Jak ci się na nim podobało?
G: Harpagan - jak słyszę ten wyraz od razu mam uśmiech na twarzy:) Choć nie udało się nam osiągnąć zamierzonego celu, mieliśmy mnóstwo dobrej zabawy, mnóstwo kilometrów do przejścia, poznaliśmy swe siły i możliwości.
Moim zdaniem sama decyzja i wystartowanie w Harpaganie było sukcesem :)
Tak jak pisałem na forum, polecam każdemu wystartowanie w Harpaganie lub podobnym morderczym rajdzie.

K: Dziękuję za wywiad!

 
Wywiad z Agnieszką Łągiewką




Nie da się tego opowiedzieć w kilku słowach, trzeba chyba wrócić do mojej przeszłości związanej z harcerstwem. Pierwsze zbiórki zuchowe, następnie drużyna harcerzy młodszych prowadzona przez Ewę i Otka z Błękitnych, później tworzyłam min z dh ROSI drużynę artystyczną, to był jej taki konik :), mogę się tu pochwalić, że byłam pierwszym organizatorem OPALU, który odbył się pierwszy raz na FAMEGU ale forma drużyny artystycznej w ogóle mi nie pasowała, wstąpiłam to Hubalczyków, po pewnych perypetiach w 10 RDHS, Aśka , Hrabianka i ja postanowiłyśmy odejść i szukać czegoś nowego, miałyśmy na myśli Czarnych ale tam prawie nie było dziewczyn, kiedy wstąpiłyśmy były 3 Wiewiórki - Glizda, Misja i Kurczak. Dziś(po wielu latach) mogę się przyznać :), że w Czarnych zawsze byli najładniejsi, najprzystojniejsi chłopcy. Obserwując drużynę od moich czasów do dziś tak było i jest .

Kasia: Byłaś pierwszą zastępową Jaskółek. Jakie były początki tego zastępu?
Agnieszka: Wstępując do Czarnych chciałyśmy być już w jakimś działającym zastępie, żeby poznać historię i tradycje drużyny, lecz „ówcześnie panujący” drużynowy Krowa zaproponował nam stworzenie nowego zastępu, miałyśmy wybrać nazwę zastępu i zastępową co nie było łatwe. Wcześniej istniał zastęp Wilgi, więc nasza sugestia była co do ptaków, powstały Jaskółki i ja jako zastępowa. Początki zastępu nie były trudne, za mną było kilka lat związanych z harcerstwem, poznałam prawie wszystko. Ważnym elementem pracy było zachęcenie młodych ludzi do pracy i wspólnej zabawy . Myślę, że mnie się to udało, zawsze gromadziłam wokół siebie dużo ludzi :).Będąc zastępową zawsze miałam od 10 do 13 dziewczyn w zastępie.. Uważam to za swój sukces i wszystkim zastępowym tego życzę.

K: Skąd wzięło się przezwisko Gruszka?
A: Historia „gruszki” jest krótka i prosta, pewnie jak każdego przezwiska. Miałam tak charakterystycznie obcięte włosy w kształcie gruszki i koleżanka z hubali powiedziała głośno - Agnieszka Ty wyglądasz jak Gruszka i tak zostało. Zwracali się tak do mnie w środowisku harcerskim i liceum. Zapewne wiele osób nawet nie wie jak mam na imię :). Wiele mam pamiątek z tamtego okresu: maskotki, książki o hodowli gruszek. To miłe .

K: Czy to dzięki Tobie Paszczak trafił do drużyny?
A: Paszczak ? pamiętam, że kiedyś mi oznajmił, że jest w tej drużynie co ja, więc nie była to maja zasługa. Aczkolwiek dla niego ta decyzja nie była trudna, długo mój mundur wisiał w rodzinnym domu i zostało wiele pamiątek co za pewne przyczyniło się do podjęcia takiej decyzji, myślę że Paszczak tego nie żałuje.

K: Jakie wydarzenie z życia drużyny zachowało się najlepiej w Twojej pamięci?
A: Jest wiele wydarzeń, które pamiętam i o których nie zapomnę: biwaki, obozy, zloty, wspólne wypady w góry. Według mnie wspaniałą, masową imprezą był zlot ZHP pod Grunwaldem, tysiące harcerzy (tylu harcerzy w życiu już nie zobaczę),wspólne ogniska, nieprzespane jak dobrze pamiętam 4 noce i dni. Tak, ten obóz w Warchałach będę długo pamiętać, ważnym jego elementem było to, że były tam wszystkie drużyny z Radomska, polecam taką integrację każdemu szczepowi, dzięki temu obozowi powstało wiele przyjaźni i dziś mogę powiedzieć, że poznaliśmy się tam i znamy się do dziś :).

K: Czy marzy ci się czasem wyjazd na taki obóz jak kiedyś z CT?
A: Oj, marzy mi się . Chociaż powiem szczerze, że nie wiem czy teraz dałabym radę :) kiedyś czekałam na każdy wyjazd, teraz musiałabym się zastanawiać :)
wielu rzeczy i czynności z harcerstwem nie zapomniałam, może kiedyś, kto to wie.?

K: Czy w działalności Twoich synów w harcerstwie widzisz tą pasję którą miałaś Ty?
A: Zawsze chciałam, żeby moje dzieci zobaczyły i przeżyły tyle co ja, ale do niczego nie zmuszam. Michał będąc w szczepie już tyle lat nie wykazywał większego zainteresowania choć od niedawna widzę, że dorasta do bycia harcerzem, może to ten moment :)
Szymon jest w XV Błękitnym Szczepie i od początku od zuchów jest bardzo związany z nimi. Nie mógł się doczekać kiedy będzie harcerzem, jak został to miał chwile wahania :) ale mu przeszło. Myślę ,że jeżeli nic się nie wydarzy to będą mieli z niego naprawdę duży” pożytek „ tak jak Czarni ze mnie :)

K: Dziękuję bardzo za wywiad!

 
Wywiad z Kasią Przepiórą

Hans: W drodze wstępu winien jestem wyjaśnić dlaczego to ja podjąłem się roli osoby, która tym razem będzie, szumnie rzecz ujmując, prowadzić wywiad z osobą, która uznana jest albo zasługuje na bycie określanym mianem Trzynastaka godnego uwagi. Na to pytanie tym trudniej będzie odpowiedzieć gdyż nie do końca świadom jestem dlaczego to robię właśnie ja. Najprościej rzecz ujmując czynię to z czystego przekonania, że tak jak wiele osób, tak i osoby Kasi Przepióry również, w tych wywiadach brakuje bardzo. Z racji na fakt, że to ona zazwyczaj przepytuje innych tak domyśleć się nie trudno, że sama z sobą uczynić tego raczej nie mogła a gdyby to nawet uczyniła zostałoby to odebrane jako przejaw pychy czy megalomani. Aby więcej nie zanudzać przechodzę do części głównej czyniąc to z dziką przyjemnością ;)


1. Sfera marzeń i fantazji
a) Jakie były oczekiwania Kasi jak postanowiła harcerką zostać?

Początkowo oczekiwałam dobrej zabawy i miłego spędzania czasu – dlatego wstąpiłam do Bursztynowej 13 tuż przed zimowiskami w 1998 roku. Nawet nie myślałam o tym, że zostanę w harcerstwie na tak długo :)

Później nastał czas, kiedy to bardzo chciałam mieć jakąś funkcję w Bursztynowej, tzn. zastępowej, albo drużynowej (pamiętam że z Dominiką Szwed snułyśmy nawet plany założenia własnych drużyn, wymyślałyśmy nazwy itp.) Byłam strasznie zawiedziona kiedy te funkcje mnie omijały, bo wydawało mi się że jestem na to doskonałą kandydatką. Niestety (albo stety) wtedy tylko ja tak myślałam ;)


b) Jak zweryfikowała marzenia i fantazje rzeczywistość?

Oczekiwałam dobrej zabawy i się nie zawiodłam – dzięki harcerstwu moje życie było bardzo kolorowe i pełne przygód. Ale do tej dobrej zabawy doszła również ciężka praca, która zaczęła się w momencie objęcia przeze mnie funkcji drużynowej. No właśnie – w młodości czułam się niedoceniona, ale kiedy byłam w Czarnej 13 Asia Kina postanowiła na mnie postawić i powierzyła mi funkcję drużynowej. I spełniło się moje marzenie! Choć oczywiście nie było tak różowo jak myślałam na początku. Miałam chwile zwątpienia, momenty w których nie miałam już siły – z jednej strony szkoła, z drugiej strony rodzice.... ale kiedy tylko widziałam uśmiech na twarzach moich harcerzy – wszystko znów stawało się takie proste!

O tym, że zostanę komendantką szczepu nawet nie śniłam.


c) Jak marzenia Kasi harcerki są obecnie widziane z perspektywy kilku lat doświadczeń? Jak wiele z nich się spełniło?

Przede wszystkim uważam że trzeba marzyć i trzeba robić wszystko, aby marzenia się spełniły. Ja sama miałam ich sporo i większość z nich się spełniła – przede wszystkim spełniły się moje praktycznie wszystkie marzenia związane z funkcją drużynowej. Spełniło się też moje prywatne marzenie – spotkałam harcerza który umie grać na gitarze ;) Z marzeń niespełnionych – przechodni puchar komendanta hufca zdobywany na Zlotach Hufca nie trafił do Bursztynowej ale wierzę, że niedługo to nastąpi i wtedy będę mogła powiedzieć że moje marzenie się spełniło!

2. Sfera sukcesów i dumy
Jak każdy w swoim życiu tak i Ty na pewno masz takie momenty, zdarzenia czy osiągnięcia, które napawają Cię szczególnym zadowoleniem. Jak, kiedy i dlaczego akurat na to postanowiłaś zwrócić uwagę.

Zastanawiałam się już kiedyś nad momentami, w których byłam chyba najbardziej dumnym człowiekiem na świecie. I wybrałam takie 3:

Opal 2004 - Bursztynowa 13 po raz drugi w historii otrzymała nagrodę dh Rosi. Stojąc wtedy na scenie, słysząc słowa piosenki śpiewane przez Asię Kinę przypomniałam sobie początki mojego drużynowania, kiedy na zbiórki przychodziło po kilka osób... przypomniałam sobie pierwszy biwak z BT, otrzymanie granatowego sznura, obozy, zbiórki z tymi ludźmi... Byłam wtedy tak strasznie dumna i szczęśliwa! Tego się nie da opisać słowami, ale wtedy spełniło się moje największe marzenie, marzenie o którym myślałam przez co najmniej 2 lata. Ta chwila naprawdę mnie uskrzydliła!

Opal 2005 - Wtedy to Bursztynowa 13 zajęła na Opalu II miejsce w konkursie piosenki. Ta duma była zupełnie inna niż ta rok temu - wtedy byłam dumna z siebie, teraz byłam dumna z Kseni - że udało jej się wyśpiewać II miejsce. Ksenia poradziła sobie wspaniale z drużyną, choć na pewno miała trudniejsze zadanie niż ja - ja bowiem tworzyłam drużynę praktycznie od początku, a Ksenia musiała kontynuować coś co dobrze funkcjonowało. No i udało jej się - drużyna się dalej rozwijała, co pokazała właśnie na Opalu. Byłam dumna tak jak matka z córki!

Święto Chorągwi Łódzkiej 2006 – jako komendantka szczepu mogłam podziwiać Czarną 13, która podczas apelu maszerowała jako drużyna sztandarowa chorągwi. Patrzyłam na naszych wędrowników, słuchałam słowa o drużynie płynące z głośników... i duma rozpierała moje całe ciało. Gdybym mogła pewnie krzyczałabym: „Oni są nasi, ja też jestem w tej drużynie, jesteście wspaniali!”.

Jeszcze jedną rzeczą z której jestem dumna jest chwila, w której patrzę na skład naszych drużyn. Bardzo cieszy mnie to, że doszliśmy do takiego etapu, w którym podstawę Bursztynowej 13 tworzą cytrynowe zuchy, a Czarną 13 zasilają osoby z Bursztynowej 13 (a wśród nich znajdują się i dawne zuchy). To znak, że „wsiśtko zmiezia w dobjym kiejunku” :)

3. Sfera mniejszego zadowolenia
O tym chciałbym najmniej ale nie sposób tego rozdziału nie zauważyć. Czy jest coś co gdyby istniała możliwość chciałabyś zrobić jeszcze raz - inaczej. Czy gdyby istniała maszynka do cofania się w czasie chciałabyś z niej skorzystać?

Jeżeli mogłabym cofnąć czas to wcześniej wstąpiłabym w szeregi Bursztynowej 13. Od 1 klasy podstawówki chodziłam do klasy z osobami, które były w zuchach i w Bursztynowej, a dopiero w 5 klasie poszłam na moją pierwszą zbiórkę. Jeśli chodzi o inne rzeczy – w mojej pracy harcerskiej popełniłam wiele błędów, ale to one mnie ukształtowały, wytyczyły dobre ścieżki.


4. Sfera planowania czyli co dalej z Tobą Kasiu?
Pewnie wiele osób zgodzi się ze mną, że jako osoba dajesz siebie innym bardzo wiele. Co do tego ja ale i pewnie inni nie mamy wątpliwości. Na co możemy jeszcze liczyć? Czym nas zaskoczy jeszcze Kasia? Jaka jest Twoja dzika strona?

W moich życiowych planach wiele miejsca zajmuje nasz szczep. Ale chcę się również rozwijać w innych dziedzinach życia, dlatego jeśli się uda to we wrześniu zniknę na kilka miesięcy, ponieważ chciałabym bardzo wyjechać na wymianę studentów gdzieś zagranicę. A co będzie po powrocie? Na pewno będę miała wiele zapału i chęci do pracy i jeśli tylko czas na to pozwoli to będę działać tak aktywnie jak teraz. Zapewne moim głównym polem służby stanie się nasz DziKI krąg, ale życie jest tak zaskakujące że sama nie wiem co będzie jutro a co dopiero za rok!

Moja dzika strona?? Ja cała jestem dzika – ze strony prawej i lewej, od góry i od dołu, a także od środka. Szczególnie od środka :)

Sfera zdań niedokończonych

  1. Szczególna cecha ludzka którą cenie w innych to optymistyczne nastawienie do świata i chęć działania.
  2. Kiedy wstaje rano to pierwsze co robię to zakładam kapcie i zajmuję łazienkę!
  3. Harcerzem być to w dzisiejszych czasach wielkie wyzwanie, bo przecież jest tyle rzeczy którym może poświęcić się młody człowiek!
  4. Lubię budyń za to że pomaga w chwilach smutku oraz osładza chwile szczęśliwe.
  5. W tramwaju rozmyślam o tym jak stare są łódzkie torowiska :)
  6. Gadu gadu jest dla mnie wspaniałym wynalazkiem dzięki któremu pomimo studiowania w Łodzi mogę być w kontakcie z wieloma ludźmi
  7. Miłość w moim życiu jest obecna już od ponad 3 lat i mam nadzieję że będzie już zawsze!
  8. Realizacja siebie w tym co robię jest dla mnie bardzo istotną sprawą. Bez tego moje życie byłoby puste, nie miałabym celów do których mogłabym dążyć.
  9. Lubię zajmować się stroną szczepu, wyjeżdżać z Trzynastakami, śpiewać, tańczyć, jeść żelki Haribo i cukierki mordoklejki!
  10. Szanuje poglądy innych ludzi, nawet jeżeli się z nimi nie zgadzam.
  11. A najbardziej kocham wszystkich Trzynastaków – tych małych i tych dużych, tych młodych i tych trochę starszych!
  12. Gdybym mogła to przeniosłabym moją uczelnię do radomska żeby być bliżej Weas!
  13. Bardzo bym chciała przyjść na zbiórkę szczepu z okazji 50-lecia jego istnienia, na której byłoby obecnych kilka setek Trzynastaków :)

Hans: Dziękuje Kasiu ;) Choćby dlatego że szybkość reakcji Twojej na wywiad masz lepszą niż niejeden młody człowiek którego reakcja jest opóźniona ;)

 
Wywiad z Karolem Kępką




Po długiej przerwie prezentuję Wam kolejny wywiad - tym razem z byłym komendantem szczepu pwd. Karolem Kępką powszechnie znanym jako Bober. Zachęcam bardzo serdecznie do czytania!

Kasia P:Jak wspominasz swoje początki w ZHP?

Karol Bober: Bardzo sympatycznie było już od samego początku. A potem to już się rozkręciło na maxa. Cały okres bycia w BT potem w CT wspominam z wielkim sentymentem. Tego się nie da inaczej wspominać

K: Co skłoniło cię do przyjścia na pierwszą zbiórkę

B: Do przyjścia na zbiórkę skłonił mnie nabór przeprowadzony w PSP nr 5 przez Gienie i Królika. Jak Michał dowiedział się o takiej akcji to chciał iść ze mną – mnie to jednak nie cieszyło więc wmawiałem mu, że jest jeszcze za młody i prosiłem mamę żeby mu nie pozwoliła chodzić na zbiórki. Mój dywersyjny plan nie udał się. Zachorowałem i nie mogłem iść na pierwsze spotkanie. Zamiast mnie poszedł na nie Michał.

K: Co uważasz za swoje największe osiągnięcie w pracy z zastępem i ze szczepem?

B: Lohoho zastęp to dawne czasy. Raz było lepiej raz gorzej, ale chyba największym sukcesem było zdobycie pucharu dla najlepszego zastępu w CT. Sukcesem, który sobie bardzo cenie było stworzenie strategii szczepu. To bardzo trudne przedsięwzięcie, ale bardzo potrzebne. Pozwoliło wytyczyć wspólny cel dla wszystkich drużyn, szczepu i określić kierunek, w którym będziemy dalej się rozwijać. Największym sukcesem jest jednak to jak Szczep działa pod kierownictwem nowej komendantki. Jestem dumny z tego, że ciągle się rozwijamy i działamy coraz prężniej. Bardzo mnie to cieszy. Byle tak dalej.

K: Z jakim największym wyzwaniem musiałeś się zmierzyć jako komendant szczepu?

B: Największym wyzwaniem dla mnie była współpraca z komendą szczepu. Każdy z członków komendy jest bardzo silną osobowością mającą swój pomysł na szczep. Każdy z nich chciał wprowadzić swój zamysł w życie a często bywało tak, że te idee znacznie różniły się od siebie. Wypośrodkowanie tego nie należało do rzeczy prostych. Do tej pory nie potrafię wyjaśnić jak to się udawało.

K: Jaki był powód twego odejścia z Komendy Szczepu?

B: Uważam, że komenda szczepu powinna liczyć jak najmniej instruktorów mających ze sobą dobry kontakt, z których każdy ma jakieś konkretne zadanie, które realizuje jak najlepiej tylko potrafi. Zrezygnowałem z pracy w Komendzie właśnie dlatego, że nie pasuje do tego wizerunku. Przez ostatni rok nie miałem konkretnego zadania a moja pomoc nie była efektywna. Nie mogłem przyjeżdżać z odległego Wrocławia wtedy, gdy było to konieczne. Kontakt z członkami komendy stał się ograniczony a przez Internet wszystkiego nie da się załatwić. Skoro nie mogę pomagać to nie chciałbym przeszkadzać.

K: Jakie masz plany na twą najbliższą harcerską przyszłość?

B: Teraz chciałbym pracować w dziK.Im Kręgu.Instruktorskim. Jestem również do dyspozycji szczepu, oczywiście, jeśli uznacie, że mogę się Wam na coś przydać.

K: Jak powstało twoje przezwisko?

B: To było podczas biwaku czerwcowego w Cieszanowicach. Przez pierwszą część biwaku (wtedy nie było jeszcze dziewczyn) z Chłopaczkami szlifowaliśmy swoją sprawność fizyczną. Jednym zadaniem było wyciągniecie plecaka z wody w pełnym umundurowaniu polowym(morówkach). Gdy byłem w wodzie mając brudne mokre i stojące włosy uśmiechnąłem się pokazując moje białe zęby i wystawiając ręce trochę ponad wodę. Nagle ktoś powiedział: Patrzcie Bóbr! Wszyscy zaczęli się śmiać a ja za bardzo nie wiedziałem, o co chodzi. Teraz już wiem jak ktoś krzyczy widząc mnie na ulicy: Patrzcie Bóbr idzie!

K: Jaki wyjazd z Trzynastakami wspominasz najlepiej i dlaczego?

B: Z każdego wyjazdu coś miłego zostało w pamięci, ale najmilej chyba wspominam obóz w Gdańsku - mój pierwszy wyjazd z harcerzami. Wtedy wszystko było nowe nieznane. Dużo by opowiadać.

K: Dziękuję bardzo za wywiad!

 
Wywiad z Joanną Kiną



Przed Wami kolejny wywiad - tym razem z phm. Joanną Kiną, która w ZHP działa od 1997 roku, czyli od chwili powstania Bursztynowej 13. Zapraszam do czytania!

Kasia: Asiu, od samego początku istnienia Bursztynowej 13 zasilasz jej szeregi.
Czy możesz opowiedzieć nam o pierwszych krokach w tej drużynie?

Asia: To, że już dziewiąty rok zasilam szeregi ZHP zawdzięczam głównie Gieni, która przeprowadziła nabór do drużyny w PSP nr 5. Co prawda idąc na pierwszą zbiórkę byłam pełna obaw i już miałam zrezygnować, ale całe szczęście doszłam na miejsce, zapoznałam się z Gienią i Królikiem i tak już zostałam. Od tamtej soboty każdą kolejną spędzałam na zbiórce. Byłam zafascynowana wszystkim, co dotyczyło ZHP. Po kilku zbiórkach zostałam zastępową zastępu Syreny i zrodził się we mnie zapał do pracy. Gienia i Królik stały się dla mnie autorytetami i zapragnęłam być taką samą harcerką jak one.

K: W swej karierze byłaś zastępową Syren, Wilg, komendantką szczepu, członkiem Komendy Hufca... Który okres w twoim harcerskim życiu wspominasz najmilej i dlaczego?

A:
Hmmm... Najmilej wspominam chyba początki w drużynie, wtedy, kiedy nie pełniłam jeszcze
żadnej funkcji. Wszystko było dla mnie nowe, nieznane, fascynujące. Zbiórki były dla mnie beztroską
zabawą i odskocznią od codziennego życia.

K: Jak postrzegasz teraz działanie szczepu? Czy dużo zmienił się on od czasu kiedy to ty go
prowadziłaś?
A:
Każdy kolejny komendant wprowadził szereg zmian, co spowodowało, że nasz szczep teraz tak
dobrze prosperuje. Uważam, że jesteśmy naprawdę silnym środowiskiem i mam nadzieję, że tak
będzie zawsze!

K: Razem z Lilką tworzycie jedno z naszych szczepowych rodzeństw. Czy dzięki temu, że Lila
ma już "wydeptaną ścieżkę" jest jej łatwiej?

A:
Wręcz przeciwnie! Z tego względu, że jestem Lili siostrą jest jej w drużynie o wiele ciężej.
Często ją strofuję, gdy okazuje się, że czegoś nie wie lub znowu o czymś zapomniała, a że jest
bardzo roztrzepaną osobą, często się to zdarza:)

K: Jak oceniasz pracę DziKI'ego Kręgu Instruktorskiego?

A:
Strasznie się cieszę, że powstał DziKI, bo dzięki niemu odnowione zostaną kontakty z tymi, którzy nie są już czynnymi harcerzami, ale chętnie oferują wsparcie naszemu środowisku. Krąg zawsze służy radą i pomocą dla wszystkich Trzynastaków. Mam nadzieję, że tak, jak ja kilka lat temu chciałam zostać taką instruktorką, jak moja drużynowa, tak nasze zuchy i harcerze zobaczą w DziKIm swoje autorytety i będą chcieli brać z nich przykład.
Póki co, liczę, że odwiedzimy Was na obozie! A więc do zobaczenia!!!
Serdecznie pozdrawiam!!! Czuwaj!

 
Wywiad z Kamilą Bedlechowicz



Zapraszam do przeczytania kolejnego wywiadu - tym razem przeprowadziłam go z Kamilą Bedlechowicz znaną również jako Kama. Jaskółka z krwi i kości szybko uporała się z odpowiedzia na te kilka pytań.

Kasia: Jak to się stało że znalazłaś się w kręgu Trzynastaków?
Kamila: Do drużyny wciągnął mnie chyba wszystkim znany Rafał Garbaciak, Hans, J23 ;). Poznaliśmy się przez Nasze siostry, które zgadały się na CB Radio . Zaczęło się od nauki gry na gitarze, której  niestety nie ukończyłam. To dzięki Niemu trafiłam do zastępu Jaskółek, w tym czasie zastępową była Magdalena Szwed (Szwedka). Osoba wspaniale  sprawdzająca się na tym stanowisku,  która potrafiła zarazić innych pasją do harcerstwa. Było warto, w końcu to dzięki temu miałam okazję spędzić część żywota  w gronie świetnych ludzi i przy okazji się czegoś nauczyć ;)

Kasia: Czy wybór Twojej pracy był w jakimś stopniu związany z miłością do munduru lub innym elementem życia harcerskiego?
Kamila: W zasadzie pracę zdobyłam zupełnie przypadkowo i sama się dziwię, że mi się udało. Choć tak naprawdę mundury obecnie widuje bardzo rzadko :) pracując jako pracownik cywilny :). Sentyment do mundurów chyba jednak ciągle jest ;)

Kasia: Jaki wyjazd z Czarną 13 wspominasz najlepiej i dlaczego?
Kamila: Chyba każdy z Nas, a przynajmniej większość najmilej wspomina pierwsze wyjazdy.
U mnie były to zimowiska w Bąkowej Górze oraz obóz wędrowny w Bieszczadach. Drużyna była bardzo zgrana i byłam dumna z tego, że mam tak wspaniałych znajomych. Właśnie podczas tych wyjazdów nabierałam coraz większej ochoty na zostanie harcerką. Czego nie żałuję i mogę tylko innym polecić, co tez robię  przy nadarzającej się okazji :)

Kasia: Działałaś jeszcze w drużynie kiedy powstała Bursztynowa 13. Jak wspominasz okres, kiedy jeszcze nie byliśmy szczepem, a już „coś" tworzyliśmy?
Kamila: Działałam, ale jakoś tak się złożyło że nie brałam udziału przy tworzeniu drużyny. To był genialny pomysł bo zawsze jest to jakieś przejście z zuchów. Szczep zawiązał się już gdy byłam poza drużyną. Ale to powód do dumy :)

Kasia: Czy możesz przybliżyć nam przygodę „z kołem" którą miałaś wspólnie z Gienią i Agnieszką Łukomską?
Kamila: Byłyśmy razem na wakacjach nad morzem w Kołobrzegu. Gdy wracałyśmy stopem do domu, w jakimś mieście (niestety nie pamiętam już dokładnie gdzie) Agę niespodziewanie napadło koło od samochodu ciężarowego. Co dziwne facet jechał w przeciwnym kierunku. Od samochodu  odłączyło się ;) koło, odbiło od drzewa i wpadło na Agę, która spokojnie siedziała gdy my łapałyśmy stopa. Była wzywana policja, która sporządziła notatki, zawiozła nas do szpitala w celu sprawdzenia sprawności Agi, czy jej się nic nie stało. Następnie Panowie policjanci zawieźli nas do Poznania na stację PKP. I zabronili dalszej podróży stopem. Tym sposobem czekaliśmy parę dobrych godzin na pociąg do Radomska a bilet  kupiłyśmy za ostatnie pieniądze :P Aga jeszcze przez długi czas miała pamiątkę w postaci gigantycznego siniaka przedstawiającego bieżnik koła. Na szczęście nic się nie stało.


Kasia: Czy chciałabyś jeszcze „podziałać" w drużynie lub szczepie?
Kamila: No baaa, pewnie, chętnie się przyłączę do wszelkich działań. Niestety z racji oddalenia od Radomska, nie mam zbyt wielkiego pola manewru :( Ale gdyby co to ja chętnie :)))

Kasia: Dzięki za wywiad!

 
Wywiad z Dariuszem Zgrzebnickim



Uff, po długiej przerwie zamieszczamy nowy wywiad! Tym razem kilka pytań zadaliśmy pwd. Dariuszowi Zgrzebnickiemu, znanemu szerszemu gronu jako Prosin. Zapraszam do czytania!

Kasia: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z drużyną? Z mocnych źródeł wiem że początkowo się opierałeś i byłeś przeciwny harcerstwu. Czy tak było naprawdę?
Prosin:
Generalnie wszystko zaczęło się od wizyty Grzesia Kaczmarczyka i Tomasza Walocha /Mały/ w szkole podstawowej do której chodziłem. Nie pamiętam już teraz szczegółów bardzo dokładnie ale jakoś tak wyszło że większość klasy to byli harcerze a ja poszedłem  na pierwsze spotkanie przypadkowo i tak jakoś mnie do końca nie przekonało /jakieś zbiórki, alarmy, wyjazdy i jeszcze mundur/. A ja tego wszystkiego nie miałem, musiałbym kupić. Do tego abym został w drużynie bardzo przyczynił się kolega z klasy Rafał Garbaciak /Hans/ i ówczesny zastępowy LISÓW Tomasz Waloch /Mały/.
A tak na serio spodobało mi się po biwaku czerwcowym który odbył się na Łapowiskach a zorganizowany był przez GW. Ten biwak to było coś niesamowitego i tak musiałem przekonać jeszcze rodziców że to jest dla mnie /przy pomocy kolegów z drużyny/. I tak już zostałem Trzynastakiem aż do dziś.

K: Byłeś w zastępie Lisy. Opowiedz nam o nim oraz o numerach które lubiliście urządzać Jaskółkom.
P:
Tak, LISY to był zastęp super. Nasz stały skład to: Tomasz Waloch /Mały/, Rafał Garbaciak /Hans/, Tomasz Pukacz /Garnek/ i ja Dariusz Zgrzebnicki /Prosin/. I jeszcze przez jakiś czas był Janusz Sobczyk, odszedł jednak do GW. Później do naszego składu dołączyli znani w drużynie: Rafał Kępa /Szczękacz/, Maciej Kempa, Janusz Stefanek.
Ale nigdy nie zapomnę tzw. starej paczki - znaliśmy się wzajemnie jak bracia, wspólne wypady, akcje itp...Mógłbym długo opowiadać ale brakłoby czasu.
A druga część pytania - to pewnie słynne gotowania herbaty. Dodam że zawsze herbatka to był rytuał. Każdy się chwalił czyja jest lepsza a Jaskółki często miały ją słoną nie wiedząc o tym do samego końca. Często udawał nam się podstęp solenia im herbaty mimo że one ją pilnowały.

K: Na zdjęciach w galerii często widujemy Cię razem z Hansem. Poznaliście się w drużynie czy może już wcześniej?
P:
To nie jest przypadek. Z Rafałem znam się już z podstawówki, od klasy "0", potem łączyło nas harcerstwo, bo chodziliśmy do różnych szkół średnich. Później były wspólne studia i tak mogę powiedzieć że jest on moim "starym" i sprawdzonym przyjacielem. Wiem, że mogę na niego liczyć a on na mnie - przynajmniej ja tak myślę.

K: Byłeś propagatorem piosenki: "Ja wiem że czasem są upadki i wzloty,  dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty". Czy nadal tak uważasz?

P: Nie rozpatrywałbym tego w tej kategorii. Owszem, zawsze miałem słabość do tej piosenki. Myślę ze tę piosenkę jako pierwszy uznał dh. Kigen, a ja ją po prostu podłapałem. Za swój wymysł uważam przyśpiewkę "...na szpagatie wiszą gatie.....".
A odnośnie dziewczyn i kłopotów wolę się nie wypowiadać - każdy ma na to inne zdanie i niech tak zostanie. /o ale niezły rym/

K: Czy jakieś harcerskie nawyki sprzed lat zostały w Tobie do tej pory?

P: Myślę że tak!! Do dziś chętnie pomagam innym i służę pomocą, umiem rozmawiać z ludźmi i jestem otwarty na kontakty z innymi. Ale mam swe atuty - do dziś nie palę, nie piję i nie korzystam ze środków odurzających. Tak, to jest chyba moja zaleta z dawnych lat - tego nauczyło mnie właśnie harcerstwo

K: Działasz w DziKIm Kręgu Instruktorskim. Czy w czasie gdy masz rodzinę i pracę odnajdujesz na to czas?

P: Działacz to wielkie słowo - ja póki co staram się zaistnieć w nim. Przyznam się, że mam bardzo mało wolnego czasu i ciężko jest to wszystko pogodzić. Mam nadzieję że historia lubi się powtarzać i jeszcze będzie o mnie słychać, jako o człowieku który może zainspirować innych do twórczego działania.

K: Na koniec standardowe pytanie - czy poślesz swojego synka do harcerstwa?
P:
Pytanie które nie powinno paść. Oczywiście że tak, każdemu polecam ten sposób spędzania wolnego czasu w młodym wieku.

K: Dziękuję za wywiad!

 
Wywiad z Pawłem Mielczarkiem

Ruszamy z nową stronką, jest więc i nowy wywiad :) Tym razem przeprowadziłam go z Pawłem Mielczarkiem, znanym bardziej pod ksywką "Melon".
Zapraszam do czytania!!!

To dzięki harcerstwu jestem......

Kasia:  Jak to się stało że znalazłeś się w szeregach Czarnej 13? I czy od samego początku przyjaźniłeś się z Paszczakiem?
Melon: Moja historia przystąpienia do szeregów Czarnej 13 była niesamowita. Zacząć muszę jednak od tego, że wcześniej byłem w 7 RDHS. Nastąpił pamiętny Zlot Hufca Radomsko w 1993 roku. Poznałem wtedy dh. Agnieszkę Miarkę. Dalszym postępem sytuacji zajął się już dh. Tomasz Pukacz (ps. Garnek). Zwabił mnie podstępem do pokoju w domkach na stanicy gdzie czekała już na mnie ta druhenka o której już wcześniej wspomniałem. Nasze próby ucieczki przez okno spełzły na niczym, ponieważ druhowie z CT (kto to naprawdę był to już niestety nie pamiętam) czekali za nim uniemożliwiając nam ten desant. Po chwilowej rozmowie zostaliśmy jednak wypuszczeni. Po tej całej zabawnej sytuacji poznałem właśnie dh. Paszczaka i dh. Kigena. Znajomość z dh. Kigenem nadal trwa ale nie potoczyła się tak szczęśliwie jak znajomość z dh. Paszczakiem. Po namowach właśnie tych wspaniałych druhów wstąpiłem szczęśliwie do CT. Chwała również dh. Garnkowi że zaaranżował całą tą sytuację. Gdyby nie on moje losy mogły by się potoczyć inaczej. I nie poznałbym tej wspaniałej drużyny jaką była, jest i będzie CT.

K:  Wydawaliście razem Trzynastaka. Czy 8 wydanych numerów to dużo czy mało? I co sądzisz o kontynuacji waszej pracy przez Pawła Dudka i jego ekipę?
M: Ach ta nasza wspaniała gazetka. Aż się zła w oku kręci. Pomysł wydawania gazetki był wręcz wyśmienity. Radziliśmy sobie z tym jak mogliśmy. Maszyna do pisania pożyczona od dh. Świątka (chyba do tej pory stoi u dh. Paszczaka na szafie) była bardzo nam pomocna. Na owe czasy i tak byliśmy szczęściarzami że ją posiadaliśmy. Kroiliśmy wydanie tak jak tylko umieliśmy i jakie dane nam były warunki technologiczne. Druk nakładu był możliwy dzięki dh. Gruszce (siostrze dh. Paszczaka). Chwała jej za tą pomoc w realizacji. Z tych zaistniałych sytuacji które wymieniłem wnioskuję że 8 numerów to jest dużo. Uwierzcie mi moi drodzy nie było łatwe na te czasy coś takiego stworzyć. Dlatego jesteśmy dumni że tyle numerów wydano.
Kontynuacja naszej pracy podjęta przed Magdę Pukacz i Pawła Dudka dolała nam szczęścia w serca nasze. Poczuliśmy wtedy że nasza praca nie poszła w zapomnienie i coś znaczy dla ludzi którzy teraz aktywnie działają w harcerstwie. Życzę im dalszych sukcesów z wydaniem Trzynastka. Tak wielkich żeby przerośli oczekiwania czytelników.

K:  Co sprawia że pomimo upływu lat wciąż świetnie dogadujesz się z coraz młodszymi pokoleniami Trzynastaków?
M: Ciężkie pytanie. Nigdy nad tym się nie zastanawiałem, co to sprawia i że tak jest. Dla mnie to rzecz normalna. Teraźniejsze i późniejsze pokolenia wg mojego odczucia nie jest młodsze, i nigdy nie będzie. Wiem że dzielą nas lata ale za to łączy nas harcerstwo - i to jest najważniejsze. Nigdy nie okazuję ludziom tego że są młodsi i ja również nie chce aby mnie postrzegali jako starszego, chcę abyśmy byli rówieśnikami. Według mnie wszyscy jesteśmy równi. Miło mi jest jak harcerze lub zuchy mówią mi „cześć" zamiast „dzień dobry". Zaistniała kiedyś taka sytuacja. Idę sobie ulicą a tu jakieś widać zuszki mnie poznały. Minęli mnie i jeden do mówi do drugiego : „Ty to nie był Melon?". Mnie aż się miło zrobiło że mnie młode pokolenie jeszcze rozpoznaje. Widać nie pochłonęła mnie jeszcze szarość tego życia.  Dzięki młodym ludziom stare wspomnienia odżywają i chciało by się zatrzymać czas. To jest coś wspaniałego przebywać z tym gronem, bo gdzie są ci ludzie co kiedyś byli? Pozostała nas garstka - wiecznie młodych...

K: Przez kilka dni gościłeś na obozie w Jeleśni, wcześniej pojawiłeś się na zimowiskach... Jak oceniasz pracę szczepu i ludzi którzy go tworzą?
M: Gościłem na wymienionych przez Ciebie wyjazdach dzięki waszym zaproszeniom. Dziękuję wam że o mnie nie zapominacie. Z miłą chęcią uczestniczę na takich wyjazdach jeżeli tylko czas mi na to pozwala. Nieraz to aż przekładam swoje plany tak aby tylko z wami być. Taki niezapowiedziany wyjazd w takiej wspaniałej atmosferze jest ładowaniem mych akumulatorów na codzienny byt. Niezapomniani ludzie - niezapomniane wspomnienia.
Nie mnie jest dane ocenianie szczepu i ludzi wchodzących w jego skład. Ale jeżeli dajesz mi takie prawo to powiem Ci tylko jedno. Jakby mi się coś nie podobało coś z waszej pracy to bym wam powiedział. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Dowodem na to jest że ciągnie mnie do szczepu i do wspólnego przebywania z wami. Najlepszym dowodem na waszą dobrą pracę jesteście sami. Wasze uśmiechnięte i szczęśliwe twarze mówią same za siebie. Więc nie patrzcie na potknięcia, bo takie zawsze będą. Ale zostawiajcie je za plecami i dążcie do tego co najlepsze. Tak jak do tej pory miało to miejsce.

K:  Czy twoja harcerska przeszłość wpłynęła na to, kim teraz jesteś? Jakie harcerskie ideały są Ci nadal bliskie? I czy kiedykolwiek żałowałeś że wybrałeś harcerstwo a nie coś innego?
M: Harcerska przeszłość? To nie przeszłość. To nadal trwa i nigdy nie nazwę tego przeszłością.
Jestem takim samym człowiekiem jak byłem parę lat temu. Wnioskuję to ze słów ludzi którzy mnie znali wcześniej i znają do dziś, a powiedzieli mi to wprost. Dzięki harcerstwu nauczyłem się żyć pięknymi chwilami i nie dać się tym złym. Pomoc ludziom, szacunek dla innych i wiele innych wartości, które mógłbym wymieniać bez końca, to dało mi właśnie harcerstwo. Jakie te cechy mam w sobie to już osądźcie sami.
Ideały harcerskie dają wzory którym ciężko dorównać. Ja marzę tylko żeby z każdym z nich mieć jedną cechę wspólną. To dla mnie już wtedy będzie bardzo dobrze.
Czy ja kiedyś żałowałem że wybrałem harcerstwo? Nigdy w życiu!  Przecież to jest najwspanialsza rzecz jaka może spotkać człowieka. Spotkała i mnie. Jestem szczęśliwy z tego powodu. I nie ma na ten temat w ogóle dyskusji, że mógłbym żałować - nie ma takiej możliwości.

K: Dziekuję bardzo za wywiad!

 
Wywiad z Magdą Geniusz



Przed Wami wywiad z Magdaleną Geniusz, która jest pierwszą kobietą w dziale "Wywiad tygodnia". Przeczytajcie co Gienia napisała o sobie:
"Od 9 lat noszę na sobie harcerski mundur. I choć moim marzeniem nie było być harcerką to właśnie harcerstwo dosłownie i w przenośni zrobiło ze mnie człowieka...niektórzy ludzie których spotkałam na mojej drodze, chwile zwątpienia i szczęścia, ogrom przygód i doświadczeń-wszystko to ukształtowało mnie w dużo większym stopniu niż rodzina i szkoła. To właśnie tu w harcerstwie uwierzyłam we własne siły, pokonałam swoje słabości i po prostu nauczyłam się żyć..."


Kasia: Jak to się stało że zostałaś harcerką? I jak zostałaś wybrana na drużynową Bursztynowej? Były jakieś wybory, losowanie, a może nowa drużyna to był Twój pomysł?
Gienia:
Ciekawostką jest, że zanim wstąpiłam do CT o krok nie wstąpiłam w szeregi XIX plutonu „Sęp". Powodem mojego niezdecydowania był brak posiadania odpowiedniego obuwia do munduru :) Ale moja prawdziwa harcerska droga rozpoczęła się 12 października 1996 roku. Nie było jednak tak różowo jakby mogło się wydawaćJ. Nie wiedzieć czemu ówczesny drużynowy CT namawiał mnie do tego kroku kilka miesięcy, ale ja twierdziłam, że nie mam czasu, że nie chce być harcerską. Aż pewnego dnia siedząc w szkole na godzinie wychowawczej ....Każdy uczeń mojej klasy musiał opowiedzieć o tym co ciekawego robi w życiu. I to właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że oprócz „wałęsania się" wkoło bloków niczym tak naprawdę nie mogę się pochwalić. Razem z moja przyjaciółką ze szkolnej ławy Agą( później moją przyboczną)zdecydowałyśmy się „wstąpić do harcerstwa". I tak oto trafiłam na moja pierwszą zbiórkę Jaskółek, która wywarła na mnie tak ogromne wrażenie, że już nie mogłam przestać :).
Po około roku mojego „bytowania" w Czarnej poczułam nagle chęć zrobienia czegoś więcej. Nie ukrywam, że miałam nadzieję, że zostanę zastępową Jaskółek, myślałam nawet o reaktywowaniu jakiegoś zastępu żeńskiego, stało się jednak inaczej...Podczas gdy ja biłam się z myślami jak tu spożytkować moją energię :) rada drużyny CT postanowiła stworzyć nową drużynę , która miała być pomostem między Cytrynową a Czarną. Osobami, które miały się tym zająć byłam ja, Królik i druh Olek. Jak później się okazało na polu boju zostałyśmy tylko we dwie i w jakiś naturalny sposób okazało się, że ja będę drużynową a Aga przyboczną. Dzień w, którym dowiedziałam się o pomyśle stworzenia przez nas nowej drużyny był początkiem czegoś pięknego co uważam za jedno z najważniejszych osiągnięć w moim życiu.:)

K: A jak było ze szczepem? Czy długo trwał etap jego tworzenia? I jak wyglądały początki?
G:
Na początku roku 2000 wiedziałam o tym ,że wkrótce oddam Bursztynową Trzynastkę mojej przybocznej Karolinie i wtedy to pomyślałam o tym, że w sumie nasze trzy drużyny działają jako nieformalny związek drużyn a nawet jako szczep. Zaczęłam interesować się tym jakie należy spełnić wymogi by założyć szczep. Wiedziałam o tym, że utworzenie szczepu usprawniłoby znacznie nasze działania. I choć trudno w to dziś uwierzyć mój pomysł nie spodobał się wielu osobom, począwszy od niektórych członków CT a skończywszy na kilku instruktorach z naszego hufca. Ja jednak z uporem dążyłam do tego by moje postanowienie zrealizować, choć przyznam nie było łatwo. I w ten sposób w maju 2000 nastąpiło zawiązanie szczepu, którego zostałam komendantką. I który w tym roku obchodził swoje 5 urodziny:)

K: Co uważasz za swoje największe osiągnięcie w pracy harcerskiej?
G:
Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Pierwszym i największym chyba sukcesem było stworzenie takiej drużyny jaką była Bursztynowa 13. Ta drużyna była całym moim życiem. A jak widać trud włożony w jej tworzenie opłacił się bo z łezką w oku wspominam tamtą ekipę. To z Bursztynową przetarłyśmy niektóre szlaki, np. jako pierwsza drużyna z hufca zdobyłyśmy tytuł Dobrej Drużyny Chorągwi Łódzkiej. Niewątpliwie jednym z moich marzeń było również zdobycie nagrody Dh Rosi, co udało nam się w 99 roku.
Za ogromny sukces uważam również powstanie szczepu, który dziś tak prężnie działa. A fakt, że obecnie kierują nim ludzie z mojej Bursztynowej ekipy napawa mnie dumą.

K: Pracujesz teraz w hufcu, do wszystkich drużyn musisz podchodzić z jednakowym dystansem. Jak ci to wychodzi? Czy drużyny z naszego szczepu „mają lepiej" jak to się może wydawać innym?

G: Funkcja którą obecnie pełnie polega między innymi na tym by w hufcu tworzyć program ale przede wszystkim by pomagać drużynowym i ich drużynom. Staram się patrzeć na każde środowisko jednakowo i w takim samym stopniu służyć im radą i pomocą. Nie wiem jak to się może wydawać innym....ilu ludzi tyle zdań na świecie tak więc ciężko mi to ocenić. Czasami natomiast boję się, że jesteście pokrzywdzeni bo zastanawiam się czy nie patrzę na Was bardziej krytycznie...

K: Byłaś jednym z pomysłodawców Kręgu Instruktorskiego działającego przy naszym szczepie. Jak sobie wyobrażasz jego działanie?
G:
Cieszę się bardzo, że w końcu się zebraliśmy... Mam nadzieję, ze jako doświadczeni instruktorzy będziemy przede wszystkim służyli pomocą wszystkim Trzynastakom ale również, że dzięki istnieniu tej jednostki umocni się nasza wspólnota instruktorska.

K: Od ponad roku dzielisz pracę w hufcu z pracą w szkole. Co daje ci więcej satysfakcji? I czy np. w szkole korzystasz z umiejętności zdobytych w harcerstwie i odwrotnie?
G:
Oj ciężko porównać pracę w hufcu z praca w szkole aczkolwiek ma to troszkę wspólnego-praca z młodzieżą:). Każda z nich daje mi coś innego a satysfakcja jest największa kiedy widzisz, że to co przekazujesz młodej osobie daje efekty, że możesz jej pomóc, nauczyć ją czegoś, coś zrozumieć... Z pewnością mój start w szkole ułatwiony był bardzo przez moje doświadczenie zdobyte w harcerstwie. O tym jak bardzo działalność w ZHP nas rozwija i przydaje się w każdym zawodzie nie muszę chyba nikogo przekonywać. Zawód nauczyciela jest tego świetnym przykładem... co tu dużo mówić, wiesz jak pracować z grupą, jak ich motywować, jak rozwiązywać przeróżne problemy. Jednym słowem harcerstwo to szkoła życia:)

K: Dziękuję bardzo za wywiad!!

 
Wywiad z Sławkiem Ciesielskim

Z lekkim opóźńieniem publikujemy kolejny wywiad, tym razem z dh Sławomirem Ciesielskim. Przeczytajcie co napisał o swoich początkach:
"Moja przygoda z harcerstwem rozpoczęła się w późnych latach upadającego socjalizmu w szkole podstawowej gdzie oprócz przynależności do Koła Przyjaciół ZSRR wszyscy należeli do harcerstwa, a wąsata pani ze świetlicy kazała do siebie mówić "pani druhno". Szybko minął czas ZUCH'a i ta sama wąsata pani została moją drużynową. Szkoła średnia zaowocowała znajomością z druhem Andrzejem Zającem i Krzyśkiem Zygmą. Wstąpiłem do 6RDH "CISY" działającej przy "mechaniku". Pod dwóch latach "CISY" zaczęły zanikać, a na horyzoncie pojawili się harcerze z koniczynkami na ramieniu. Po wakacjach zaciągnąłem się do zastępu "LISY", to był rok 1985. Potem pamiętne pochody pierwszomajowe, a zaraz po nich biwak pod grzybkiem, barwy, 13 pasów na kolanach ślicznych druhenek, a Krogulec nie na próżno grał w kosza i rękę miał ostrą. Po 4-5 pasie już nic nie czuć, narkoza pośladków gwarantowana. Zimowiska, obóz wędrowny w Beskidach, wiele biwaków. Było pięknie. Było , bo po obozie z Błękitnymi na mojej katanie pojawiła się plakietka FAN CLUB ZOOT 64. Po kilku miesiącach powstała 64 RDH"s w skład której wchodził pluton ZooT 64, a ja zasiliłem jego szeregi. Kontakty CT z ZOOT bardzo się zacieśniły i praktycznie wszystkie większe imprezy zaliczaliśmy wspólnie. Niestety 64 RDH"s "umarła śmiercią naturalną, a CT ma się dobrze i dziękuje Wam że pomimo innego munduru i barw zechcieliście gościć mnie na biwaku, obozie i przygarniacie na innych imprezach harcerskich."

Kasia: Nie unikniesz jednego pytania: jak to się stało że chociaż jesteś w kręgu to jednak masz inne barwy i troszkę inny mundur niż Trzynastacy? Co cię z nami łączy? I jak to się stało że „powróciłeś z zaświatów"?
Cielok: No tak to pytanie paść musiało. Obecny mundur w którym mnie widujecie to mundur plutonu ZOOT 64 z64 RDH's im gen Stanisława Maczka. Jako że większość z nas wywodziła się z XV BSZ nosiliśmy ich mundury i błękitne chusty ale sztuce mieliśmy czarne tak jak obszycie chusty, lewy pagon i czarny sznur noszony z szyi tak jak czynili to oficerowie Maczka. Z CT łączą mnie dwa lata spędzone w jej szeregach. Cudowne chwile i wspaniali ludzie z którymi staram się utrzymywać znajomość, a przynajmniej uśmiechać się do nich mijając na ulicy, To że powróciłem z krainy gdzie wszyscy harcerze są szczęśliwi zawdzięczam Hansowi i troszeczke internetowi dzięki któremu poznałem Łomiarza i Dudiego.

K: Wziąłeś niedawno udział w Jesiennych Spotkaniach w Instruktorskim Kręgu. Czy jako „stary harcerz" dowiedziałeś się tam czegoś nowego? A może zauważyłeś coś niepokojącego?
C: Spotkania były bardzo twórcze. Jako "stary harcerz" mogę stwierdzić że jesteście bardzo tolerancyjni dla emerytów. Nie miejsce i czas na głębokie analizy tego co tam zostało powiedziane i pokazane. W czasach gdy byłem czynnym harcerzem nikt nie zaprzątał sobie głowy agresją, asertywnością, zdobywaniem sponsorów. Z drugiej strony cieszę się że nie ma dla Was tematów trudnych, przemilczanych, potraficie ze sobą rozmawiać pomimo różnych kolorów chust.

K: Na co możemy liczyć z Twojej strony? Jakie swe umiejętności możesz przekazać nam - młodym Trzynastakom?
C: Jestem do waszej dyspozycji. Chociaż widząc jaki POPiS swoich umiejętności daliście na Rajdzie Hufca nie mam nic do roboty. No może na pogadankach z cyklu dawno, dawno temu..

K: Czy dzisiejsze harcerstwo bardzo różni się od tego z Twoich lat?
C: Różnice są widoczne gołym okiem. Komórka była czymś w rodzaju świetlnego miecza Anakina Skywalkera, a zdobycie kompletnego kompletu "moro" graniczyło z cudem. Nasze harcerstwo było radosne, spontaniczne pozbawione balastu ksiąg rachunkowych, zdobywaniem funduszy i sponsorów. Inaczej postrzegano harcerstwo. W dzisiejszych czasach być harcerzem to duże wyzwanie i odwaga. Przecież można zostać chłopakiem w dresie ADIDOS z fajką w zębach i tombakowym łańcuchem na szyi, albo laską w różowych szpilkach na szlaku na Giewont. Harcerstwo to sposób na życie, który się nie zmienia pomimo upływu lat.

K: Znając historię z czerwonymi rajtuzami jesteśmy ciekawi innych Twoich przygód J Może teraz opowiesz nam jakąś mrożącą krew w żyłach historię obozową?
C: Czerwone rajtuzy, mokre należy dodać, ostudziły moją pierwszą miłość. Niech ta historia pozostanie tajemnica wąskiego grona. Tak będzie lepiej dla wszystkich. Było wiele ciekawych historyjek. Chociażby o Swiętym który wygotowywał swoje szkła kontaktowe we wrzątku, a potem my zalewaliśmy tą woda herbatę. Rywalizacja pomiędzy zastępami na polu kulinarnym też była ciekawa aczkolwiek dla niektórych bardzo bolesna.

To były piękne chwile i człowiek był młodszy o jakieś 15 kg.
Raz czarny ,całe życie czarny.

K: Dziękuję bardzo za wywiad!
 
Wywiad z Jackiem Paszewskim


Kolejny wywiad postanowiłam przeprowadzić z człowiekiem legendą - Jackiem Paszewskim, znanym wszystkim jako Paszczak. Oto co napisał on o sobie jako wstęp do naszej rozmowy:
"Do CT wstąpilem 14.V.1992 roku za kadencji Grzesia Kaczmarczyka. Przez ten cały czas byłem i (jestem) w super zastępie Kruki. Moim pierwszym zastępowym był Tomek "Gilu"Bartnik. Wspaniały człowiek który zaszczepił we mnie ideę CT. W rok później już byłem sam zastępowym gdzie naprawdę była świetna ekipa: człowiek demolka - Melon, wieczny romantyk - Domans, bracia Dobosze i ten najlepszy najzabawniejszy, ktorego można nazwać (chyba) największym jajcarzem w historii CT Bartek Kagan."

Kasia: Kilka osób pamięta cię jako współtwórcę gazetki "Trzynastak". Możesz powiedzieć nam coś więcej na temat jej powstania i tworzenia?
Paszczak: Gazetkę "Trzynastak" tworzyłem razem z moim najlepszym kolegą dh Melonem. Było to w czasach kiedy chodziliśmy do liceum razem. Wtedy nie mieliśmy dostępu do komputera i pisaliśmy ją na maszynie którą dostaliśmy od dh Świątka. Gazeta ukazywała się ponad rok czasu. Wydaliśmy 8 numerów. Do tej pory mam je w domu :)

K: Jesteś znany z hmm... zamiłowania do kobiet :D Gdzie są najładniejsze dziewczyny?
P: ehheheh Temat rzeka. Ale najładniejsze dziewczyny są w CT!!

K: Czy wykorzystujesz do tej pory zdobyte w harcerstwie umiejętności? Jeśli tak to jakie?
P: Umiejętności które zdobyłem przez te wspaniałe lata spędzone w najlepszej drużynie CT wykorzystuję bardzo często i na każdym kroku w życiu. Przykładów jest tysiące i za dużo by to miejsca zajęło gdybym je wyliczał.

K: Czy kiedykolwiek żałowałeś że zostałeś harcerzem?
P: O nie! nigdy nie załowałem tego czasu spędzonego z naszą Czarną ekipą. Poznałem tu mnóstwo fantastyczntych ludzi z którymi zaprzyjaźniłem się i ta znajomość trwa do dziś! Moi kochani Czarni bracia i siostry - byliśmy, jesteśmy i będziemy najlepszą drużyną w naszym mieście, zapamiętajcie to na całe życie! Pozdrawiam całą CT.

K: Każdy z nas ma wiele wspomnień związanych z drużyną czy szczepem. Co Ty wspominasz najmilej?
P: Wspomnienia to najważniejsze co nam pozostaje. Zapamiętujemy te najbardziej wzruszające, takich wspomnień jest bardzo dużo .Czy to ze zbiórek, czy z różnego rodzaju biwaków, obozów. Jednak to co do dziś pamietam to jest to kiedy zostałem w 1993 roku zastępowym Kruków. Mieliśmy wtedy wspaniały zastęp, z którym bardzo dużo przeżylem i mam najwięcej wspomnień.

K: Odwiedziłeś nas na obozie w Jeleśni. Czy to co zobaczyłeś odbiega od obozów na których byłeś uczestnikiem?
P: Na obóz w Jeleśni przyjechałem z Melonem jako gość. Szczerze mówiąc dużo razy byłem na obozach gdy czynnie uczestniczyłem w życiu drużyny ale zawsze były to obozy wędrowne po górach. Pierwszy raz byłem na stałym obozie! W moim przypadku ten obóz to istną sielanką, gdyż ze wspomnianym Melonem nic tam nie robiliśmy. Praktycznie były to nasze wakacje! Porównując obozy dawniej i dziś zauważam ze nadal jest tam robione "kawał dobrej harcerskiej roboty"

K: Dziękuję ci bardzo za poświęcenie czasu i odpowiedzenie na te kilka pytań.
 
Wywiad z Rafałem Garbaciakiem

Od dziś na naszej stronie pojawia się nowa rubryka - wywiad tygodnia. Co tydzień będziecie mogli przeczytać wywiad z ciekawymi osobami, które są związane z naszym szczepem. Na dobry początek zapraszam do lektury wywiadu z pwd. Rafałem Garbaciakiem (Hansem), przewodniczącym Kręgu Instruktorskiego działąjącego przy XIII Czarnym Szczepie. Poczytajcie jak odpowiedział na zadane mu pytania:

 

Kasia:Jak wyglądały Twoje początki w harcerstwie?
Hans: Moje początki to bardzo długa historia i na tyle dawna, że sam dobrze nie pamiętam jak to się wydarzyło - jak stałem się na początku zuchem a później harcerzem. Na pewno ułatwiła mi to ówczesna sytuacja w szkołach podstawowych, gdzie z założenia, każdy uczeń w ZHP być powinien a ci którzy w nim nie byli czuli się jak trędowaci. Jako zuch jeszcze angażowałem się we wszystkie szkolne działania, chodziłem na wszystkie szkolne spotkania itd. Zaowocowało to tym, że jako późniejszy harcerz od razu zostałem przez wychowawczynie klasy mianowany zastępowym pierwszego mojego zastępu „LWY". Do dnia dzisiejszego nie potrafię określić dlaczego tak się ten zastęp nazywał i kto wpadł na tak zwierzęco dumny pomysł. Z tamtego okresu kojarzę jedynie, że szczep szkolny był imienia Batalionu Parasol, pamiętam szczątkowo organizowane przeze mnie zbiórki jak i proporzec, do którego przyszyliśmy LWA wyciętego z widokówki. Po dwóch - trzech latach mojej działalności harcerskiej razem ze stopniowym zamieraniem angażowania się szkoły w Związek Harcerstwa Polskiego, poczułem potrzebę robienia czegoś więcej niż tylko przychodzenia w każdy czwartek do szkoły w mundurze. W czasie kiedy byłem już w trakcie organizowania sobie przystąpienia do Błękitnego Szczepu pojawił się w szkole Tomasz Waloch (mój pierwszy zastępowy) z Grzegorzem Kaczmarczykiem (mój pierwszy drużynowy) w celu werbowania ludzi do zastępu „Lisy". W zasadzie było mi wtedy wszystko jedno jaka to będzie drużyna, więc nic nie stało na przeszkodzie by ulec ich namowom i spotkać się z nimi na pierwszej zbiórce w harcówce Czarnej Trzynastki ;). Niewiele trzeba było czasu bym zachorował na nieuleczalną, jak się okazało w moim przypadku, chorobę zwaną harcerstwem, na którą choruje do dziś i dobrze mi z tym ;)

K: Byłeś jednym z założycieli Cytrynowej 13. Czy możesz dokładniej opisać nam jak to się stało że zostałeś zuchmanem?
H: I tutaj mamy kolejny dowód na to, że starość nie radość, i że niezbyt wiele zachowałem w swojej głowie ;) Zdecydowanie nie mógłbym być historykiem bo mieszałbym fakty jak mieszalnik pasz w Dobropaszu. Niemniej jednak o ile mnie pamięć nie myli, decyzja o utworzeniu drużyny zuchowej przy Czarnej Trzynastce zapadła na którejś z kolei radzie drużyny. Postanowiliśmy wówczas robić coś więcej niż tylko zajmować się sobą, uznając, że taka praca z młodymi ludźmi da nam nadzieję na wychowanie sobie nowego pokolenia „trzynastaków", które po jakimś czasie przechodziłoby w szeregi harcerzy. Osobą do której zwróciliśmy się o pierwszą pomoc była Pani Zofia Łańcuchowska - nauczyciel, pedagog i harcmistrz ZHP, którą znalem z lat mojej podstawówki. Jako pracownik Szkoły Podstawowej nr 8 udostępniła nam sale lekcyjną jak i udzieliła cennych wskazówek jak się do tego zabrać. Dalej potoczyło się wszystko już bardzo sprawnie. Mniej więcej na przełomie listopada grudnia 1993 roku odbyła się pierwsza zbiórka zuchowa. Na pytanie dlaczego to ja stałem się jednym z pierwszych „zuchmanów" nie potrafię jednak odpowiedzieć. Domniemać można, że mogło to być przeznaczenie ;).

K: Jak wyobrażasz sobie działanie nowopowstałego Kręgu Instruktorskiego?
H: Na razie jestem na etapie, że nie wyobrażam sobie, że mógłby nie działać ;). Czeka nas dużo pracy i ustaleń więc trudno wnioskować co uda nam się stworzyć. Chciałbym jednak aby nie były to tylko puste hasła a coś z czego kiedyś człowiek będzie dumnym, będzie mógł cieszyć się, że był uczestnikiem tego zdarzenia. Jestem przekonany że i innym na tym zależy a jeżeli tak jest naprawdę to czegoż można chcieć więcej.

K: Czy w dzisiejszym harcerstwie dostrzegasz to co kilkanaście lat temu zainteresowało Ciebie?
H: Harcerstwo zmienia się tak jak zmienia się otaczający nas Świat. Nie sposób tego zatrzymać a nawet źle by się stało gdyby ktoś próbował to uczynić. Dziś zuchy, harcerze od harcerstwa wymagają czegoś innego niż my te kilka lat temu. Pocieszający jest fakt że idea pozostaje ta sama i tak naprawdę o to właśnie chodzi. Nie formę a treść stawiałbym tutaj na pierwszym planie. Ta zaś na tle miasta Radomska wygląda imponująco.

K: Co chciałbyś przekazać nam - Trzynastakom?
H: - 1 % podatku dochodowego ;)
- fajną piosenkę na śpiewankach
- swoją obecność wtedy kiedy uznacie, że tego potrzebujecie
- swoje „doświadczenie" (jak komuś się jeszcze przyda)
- dobre słowo i całą masę duchowych dobrodziejstw ;)

K: Czy miłość w drużynie to fajna rzecz? Może podasz nam kilka rad z tym związanych?
H: Harcerska miłość
Powiedz czy pójdziesz ze mną
Pójdę na sam koniec świata
Powiedz czy będziesz szczęśliwa
Nawet w deszczowe lata

Pobiegniemy w zielony las
Zbudujemy sobie szałas
Nawet dwa
Będzie szczęście miłość ty i ja

Powiedz czy chciałabyś ze mną
Tak przez całe życie
A co będziemy jedli
Będę wstawał o świcie

W strumieniu złowię ryby
W lesie znajdę grzyby
No i tak
Będzie szczęście miłość ty i ja

A gdy przyjdzie sroga zima
Wielki piec zbuduję
W jego cieple usiądziemy
A ja ciebie przytulę

Podaj rękę mi zaraz
Pobiegniemy w zielony las
Zostawimy miasta wsie
Nie znajdzie nas nikt no bo gdzie

O miłości nie wiem nic więcej ;)) Naprawdę

K: Dziękuję bardzo za wywiad.
 
Wywiad z Grześkiem Kaczmarczykiem
Zapraszam Was do lektury kolejnego wywiadu. Jak już zauważyliście na zdjęciu jest Grzesiek Kaczmarczyk, znany również jako Kancik. Szósty z kolei drużynowy Czarnej 13 wnikliwie analizował wszystkie pytania, w końcu jednak się zebrał i na nie odpowiedział a więc i ja nie zwlekam i go publikuję.


Kasia: Jak zaczęła się Twoja przygoda z harcerstwem?
Grzesiek: Na raty, możnaby powiedzieć. Mój brat - Koruś był już kilka lat w Czarnej Trzynastce i postanowił mnie "wciągnąć". Byłem wtedy chyba w 7 klasie. Akurat w tym czasie nie było w drużynie nikogo w moim wieku tylko same "stare konie" i może to mnie zniechęciło. Po roku jednak okazało się, że zebrała się spora ekipa moich rówieśników i wtedy się zaczęło na dobre. Pierwszy "majowy", potem obóz w Warchałach. Złapałem bakcyla. Każda zbiórka to była niesamowita zabawa. Drużynowym był wtedy Mirek Krogulec - Krowa (moim zdaniem najlepszy wódz za moich czasów). To wtedy załapałem się do składu, który wygrał Opal.

K: Opowiedz nam o latach kiedy byłeś drużynowym Czarnej Trzynastki. Ile osób było w drużynie, co robiliście na zbiórkach?
G: Z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że dopiero w momencie, kiedy przekazywałem funkcję drużynowego Młodemu Lockowi, byłem tak na prawdę gotowy do pełnienia tej funkcji. Dwa lata minęły bardzo szybko, zbliżała się matura i - jak to zwykle bywa - trzeba było pożegnać się z czynnym życiem harcerskim. Trzeba jednak zaznaczyć, że gdy zostałem drużynowym, skład CT był nieco przerzedzony - powoli harcerstwo przestawało być modne. Poza tym odszedł właśnie (dość liczny) maturalny rocznik i zrobiło się nieciekawie. Pamiętam, że jeździliśmy do szkół odwiedzając najstarsze klasy, reklamując drużynę i zachwalając zbiórki. . Udało się wtedy nakłonić kilku łobuziaków do wstąpienia w nasze szeregi :-) Z czasem powstał nowy męski zastęp - Kruki, a Jaskółki liczyły chyba ze 13 dziewczyn (gdy przejąłem drużynę były tylko dwie). Na zbiórkach zawsze było trochę ćwiczeń z musztry, trochę zabawy, dużo śpiewu. Staraliśmy się dość często organizować zbiórki w terenie np. na Psich górkach. Zawsze było tam fajnie. Niestety nie zawsze miałem ciekawy pomysł na temat zbiórki, ale miałem za to dobrych zastępowych i chyba w dużej mierze im zawdzięczam pewien rozkwit drużyny.

K: Czy chcesz aby Twoi synowie byli kiedyś harcerzami? Jeśli tak to w jakiej drużynie?:>
G: Na to pytanie chyba nie muszę odpowiadać. A może nawet powinienem się obrazić...
;-)

K: Masz kontakt z dzisiejszym harcerstwem. Czy w Czarnej Trzynastce dostrzegasz tą sprzed lat?
G: Z tym kontaktem jest bardzo cieniutko. Ostatnio nawet nie mogłem zostać na Wigilii, bo mi się Kacper w progu zaparł i nie chciał wejść do harcówki. Niestety, proza życia. Zdominowały nas codzienne obowiązki a jak znajdziemy chwilkę wolnego czasu to statamy się go wykorzystać na odpoczynek. Często przychodzą chwile refleksji, szczególnie jak się jakieś stare fotki ogląda. Bardzo miło wspominam te czasy. Czy dostrzegam tą sprzed lat? Szczerze mówiąc zauważyłem, że odrobinę się pozacierały niektóre zwyczaje, trochę pozmieniały niektóre obrzędy czy ich elementy. Ludzie jednak są podobni jak kiedyś - grupka pozytywnie zakręconych zapaleńców, trochę zwariowanych dowcipnisiów itp. Zawsze tak u nas było i może dlatego drużyna przetrwała tyle lat i rozwinęła się w Szczep. Gratuluję Wam tego i chyba dumny z Was jestem.

K: Czy chciałbyś jeszcze podziałać jako harcerz?
G: Chciałbym kiedyś (wspólnie ze starą kadrą) zorganizować wam jakiś biwak. Osobiście sam przeżyłem taką imprezę i było niesamowicie. Był to biwak czerwcowy na Łapowiskach. Przygotowali go "nasi starzy": Krowa, Locek, Urko i inni. Chwała im za to. Jest jakaś tęsknota za takim skautowym życiem i tamtymi czasami, ale niestety to już nie wróci. Cieszę się, że trafiłem do Czarnej Trzynastki.

Pozdrawiam całą ekipę i życzę Wam takich samych wspomnień po 30-tce. ;-)
... i korzystając z okazji chciałbym pozdrowić także najlepszy na świecie zastęp ŻUBRY!!!

 


masz już rolki ?

nieważne Smile kliknij!

Na stronie Hufca przeczytaliśmy

  • Szturmujemy Mławe RAZEM!
    Po wspólnych sukcesach w Warszawie czas na kolejne trofea w Mławie! Zapraszamy KAPITANÓW zespołów,  które interesuje wyjazd na Turniej do Mławy, na spotkanie organizacyjne w  dniu 9.02 o godz. 18-ej...
  • ESBANK mecenasem Hufca Radomsko w 2012 roku
    Z wielką przyjemnością informujemy, iż ESBANK Bank Spółdzielczy w 2012 roku ponownie objął Mecenatem nasz Hufiec . Dzięki takiemu wsparciu, będziemy w stanie efektywnie rozwijać naszą działalność i utrzymać wysoką...
  • Najnowszy komunikat oraz biogram instruktorski
    Podajemy najnowszy komunikat hufca oraz biogram. Prosimy o uzupełnienie go oraz odesłanie do hufca. BIOGRAM_wzor Komunikat_1_2012
  • Zaproszenie na kurs HSR
    Oto specjalne zaproszenie na kurs HSR z ostrołęckiego hufca. Niezbędne informacje w załączniku. Wedrowniczy_Kurs_Pierwszej_Pomocy_HSR_Ostroleka_2012(1)

MENU GŁÓWNE

Dołącz do naszej społeczności !

czarnyszczep TALK !

Latest Message: 4 days, 16 hours ago
  • werunka : He.he,he....
  • AśkaxD : La, la, la...
  • loczkowa : ;)
  • wolska. : LunaptysQ, calkujesz nas mocno? ;)
  • LunaptyśQ : Cześć czarnuchy ;)
  • górnicka : No to ja mam troszkę długą wiadomość. Otóż cierpliwie czekałam na następne pytanie konkursowe na stronie szczepu i się nie doczekałam ;/. Ach i konkurs na mistrza drugiego planu również nie został rozstrzygnięty. I co wy na to? :P
  • wolska. : Tymiano, lubie to.
  • lomiarz13 : «link» można pobierać info dotyczące plakietki szczepu
  • ...MUSIAL... : cześc ;p co tam?
  • górnicka : A kiedy wyniki konkursu będą? :P
  • kreska : Wygrałam konkurs, a ty nieee! hahaaaha! :D
  • wolska. : 6 tylko? Eee.. Dobijcie do 13.:)
  • admin : mam 6 odpowiedzi w konkursie, kto da więcej ?
  • górnicka : Kto ma moją taśmę klejącą? :D
  • wolska. : Dzisiaj to impreza w Kamisnku jest. ;p
  • lomiarz13 : oczywiscie dzisiaj czyli w niedziele
  • lomiarz13 : rolki dla chętnych o 21 na lidlu !
  • górnicka : Robimy dzisiaj imprezę?:)
  • górnicka : Też ją pozdrawiam! :P
  • [wolska.] : Pozdrawiam Kowalska, ktora pomylila zastep. ;p
  • kreska : łojejj.. Co tu takie nudyy ? ; d
  • lomiarz13 : www.czarnyszczep.pl - również zapraszam :D
  • górnicka : :)
  • przepiorka : www.beta.radomsko24.pl - zapraszam na portal! :):)
  • górnicka : Cześć Dziolcho! :)
  • Lunatyk : Cześć Chopoki
  • górnicka : Łeeee ale wy nudni jesteście!! Buuu! Nic nie piszecie!! PAUY :P
  • górnicka : No co tam?:)
  • wolska. : Ej, chlopacy! ;p Mam do sprzedania meska rogatywke. :)
  • wolska. : guest_9399 - jaki madry nick. ;d

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Najnowsze komentarze

XIII Czarny Szczep im. Zawiszy Czarnego w Radomsku

ul. Sierakowskiego 19         97-500, Radomsko            Woj. łódzkie              Polska                komendant@czarnyszczep.pl +48 668 299 640

Masz pytanie/ problem/ chcesz zapisać się do którejś z drużyn działających w szczepie? A może chcesz nam wysłać pocztówkę z wakacji? Nasza skrzynka czeka na wiadomość od Ciebie!